Ludzie o złotych zębach

zlote-zeby1
Zaczęło się w Gruzji. Złote zęby zwróciły naszą uwagę, pojawiając się nieśmiało w ustach napotykanych osób. W Azerbejdżanie i dalej – w Kazachstanie, to nie były już pojedyncze zęby, ale całe lśniące szczęki. W Uzbekistanie szczerozłote uśmiechy przestały już nas dziwić.

Jesteśmy przecież na terenie dawnego Związku Radzieckiego. Złote zęby najpierw służyły jako wyznacznik statusu. Potem moda na tyle upowszechniła się wśród wszystkich grup społecznych, że obecnie trudno na tej podstawie ocenić, kto jest kim.

Złote zęby mają taksówkarze, sprzedawczynie z bazarku, policjanci, matki z niemowlętami na ręku. Kobiety i mężczyźni. Starzy i młodzi. Dwudziestokilkuletni młodzieńcy miewają całe rzędy złotych zębów, zaś inni dopiero uzupełniają swoje kolekcje, pozwalając swobodnie, by próchnica zrobiła miejsce na kolejne świecidełko. Podobno niektórzy usuwają w tym celu zdrowe zęby, w co jestem w stanie uwierzyć.

Niektóre szczęki nie wyglądają, jakby składały się z pojedynczych ząbków, ale jakby zainstalowano w nich od razu duże kawały kruszcu z wyrzeźbionymi wgłębieniami lekko zarysowującymi, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy kolejny „ząb”. Ale nie dam za to głowy, nie przyglądałam się aż tak uważnie.

Poznana w Azerbejdżanie dziewczyna mówiła mi, że kiedyś podrywał ją jakiś złoto-zębny chłopak, ale ona odrzuciła zaloty, bo nie wyobrażała sobie, jak miałaby się z nim całować. Takie zęby były dla niej obrzydliwe, dziwiła się, że nadal są one popularne wśród młodych. Ale zważywszy na skalę zjawiska, to raczej ta dziewczyna jest tu wyjątkiem, a nie odwrotnie.

zlote-zeby2

Co ciekawe, niedawno prezydenci Turkmenistanu i Tadżykistanu zakazali obywatelom wstawiania złotych zębów (ciekawe, w jaki sposób to wyegzekwować, i co z już wstawionymi zębami?), stwierdzając między innymi, że w krajach o tak wysokiej skali ubóstwa, tego typu zjawisko nie ma racji bytu. Natomiast tłem dla takiego posunięcia jest chęć odcięcia się od rosyjskich wpływów, czego przejawem była właśnie moda na złote zęby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *