Stambuł – Karasu

drzewa-drogaZa nami nasze pierwsze 250 kilometrów. Było fajnie, choć ciężko. Na północny-wschód od Stambułu i później wzdłuż Morza Czarnego krajobraz dominują niekończące się zielone pagórki, cały czas góra-dół-góra-dół. Najwyższy punkt to 330 m.n.p.m. Niby takie nic, a w sumie nagnietliśmy już 4 km przewyższeń. Warto jednak było wybierać bardziej pofalowane i kręte drogi. Każdy szanujący się Turek śmiga na złamanie karku autem po ekspresówkach, więc rowerzysta te drogi ma praktycznie w całości dla siebie.

Turkish Australia.
Turkish Australia.
Żwirek i do tego cały czas podjazdy. Ten fragment pierwszego dnia nieźle dał nam w kość.
Żwirek i do tego cały czas podjazdy. Ten fragment pierwszego dnia nieźle dał nam w kość.
Serpentyny? Po co! 10% na sztywno w górę.
Serpentyny? Po co! 10% na sztywno w górę.
Czasem się jednak zlitują i poprowadzą podjazd trochę łągodniej.
Czasem się jednak zlitują i poprowadzą podjazd trochę łagodniej.
Która to już dzisiaj górka?
Która to już dzisiaj górka?
Uwaga pies! Ten znak powinni w Turcji stawiać przy każdej drodze. Na szczęście psiaczki w pogodny dzień najczęściej wolą wygrzewać się na słońcu.
Uwaga pies! Ten znak powinni w Turcji stawiać przy każdej drodze. Na szczęście psiaczki w pogodny dzień najczęściej wolą wygrzewać się na słońcu, niż gonić rowerzystów.
Mażna w pełnym rynsztunku.
Mażna w pełnym rynsztunku.
i tak dotoczyliśmy się nad Morze Czarne. Przy 27 stopniach i słońcu na dworze, zanurzyć się w lodowatej wodzie nie dało rady ;)
i tak dotoczyliśmy się nad Morze Czarne. Przy 27 stopniach i słońcu na dworze, zanurzyć się w lodowatej wodzie nie dało rady 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *