To co? Nagniatamy!

To hasło było z nami w podróżach od zawsze. Jeszcze jeden kraj, jeszcze kawałek, zdążymy, damy radę… A jak już taki kawał ujechaliśmy, to przecież musimy zobaczyć jeszcze to, i jeszcze tamto… Aż w końcu: „Aaaa, zaraz koniec urlopu, zarządzamy odwrót!”, więc gnaliśmy dzień i noc autem, albo pędziliśmy na samolot, by punktualnie zameldować się przy biurku. Najbardziej bolało ostatnio, w Indonezji. Poznaliśmy tam ludzi, dla których miesiąc podróżowania to tylko jeden mały epizod wielkiej przygody.

Zafascynowani słuchaliśmy ich historii, a w naszych głowach coraz odważniej zaczęły rozpychać się myśli, które od dawna leżały gdzieś na dnie, przygniecione atrakcyjną perspektywą ustatkowanego i wygodnego życia…

[box style=”light-gray rounded” ]

A może by tak rzucić wszystko i przynajmniej na kilka miesięcy zrobić sobie przerwę od codzienności? Zaryzykować, i postawić wszystko na jedną kartę. Zrealizować dziecięce marzenia o byciu odkrywcą i włóczykijem.

[/box]

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Dziś, po kilku miesiącach rozważania wszelkich za i przeciw, po długich dyskusjach, kłótniach i innych „rozkminkach”, postanowiliśmy: ROBIMY TO! A żeby mieć namacalny dowód tej decyzji, kupiliśmy bilety w jedną stronę. 4 kwietnia 2013 roku lądujemy w Stambule i stamtąd ruszamy na wschód! Dalej pewnie będziemy naszym zwyczajem „nagniatać”, i pewnie rzadko zdarzy się miejsce, w którym zabawimy dłużej, ale nie będzie już tej presji i gonienia za terminami kolejnych lotów. Plan jest taki, aby przemieszczać się lądem i, o ile to będzie możliwe, na własnych nogach. Marzą nam się bezkresne pustkowia Tadżykistanu z panoramą ośnieżonych siedmiotysięczników na horyzoncie, ale żadnego z góry ustalonego planu na tę wyprawę nie ma i chyba to w tym wszystkim jest najlepsze!

    A po co ten blog? No cóż, nie należymy do tych, którzy taką podróż traktują jak totalną ucieczkę. Jesteśmy ciekawi tego, co nas czeka, a także tego, jak my sami na to zareagujemy. I chcemy to opisywać, uwieczniać na zdjęciach, utrwalać. To będzie nasz sposób na „przetrawianie” wrażeń z podróży, taka nasza praca. Wykonywana trochę z myślą o was, bo wierzymy, że komuś tam nie jest zupełnie obojętne, czy zjadły nas pantery śnieżne. I trochę dla samych siebie, bo w podróży czas biegnie inaczej i już po kilku tygodniach zacierają się szczegóły, zanika pamięć o pojedynczych odczuciach, wrażeniach, drobiazgach, które są przecież esencją tej całej zabawy. Tutaj nic się nie zgubi, a kolejne odcinki naszego podróżniczego tasiemca postaramy się wrzucać na bieżąco. Mamy nadzieję, że wam się ten serial spodoba i zostaniecie na dłużej!

Jedna odpowiedź do “To co? Nagniatamy!”

  1. Świetny pomysł, będę trzymać za Was kciuki!

    p.s. Stambuł to dobry początek. To właśnie tam załapałam bakcyla na podróżowanie i przeżyłam mnóstwo wspaniałych przygód 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *