Zdjęcia, które były warte więcej

USA roadtrip 1993

Kiedyś zdjęcia były warte więcej. Przed zrobieniem każdego człowiek zastanawiał się pięć razy, a z podróży życia przywoziło się ich ledwie kilkadziesiąt. Każdą odbitkę można było dotknąć i z namaszczeniem schować w albumie. Mimo to, kolory naturalnie płowiały w miarę upływającego czasu, bez potrzeby nakładania filtrów Instagrama. Zdjęciom, które chciałem pokazać Wam w tym wpisie, stuknęło w tym roku okrągłe dwadzieścia lat. Zaraz, zaraz… ile? Niestety, to nie błąd w obliczeniach, starość nie radość. Dokładnie dwadzieścia lat temu, ja – ledwie odrośnięty od podłogi, chowany u schyłku PRL-u – szczyl, pojechałem z rodzicami do USA.

Pamiętam te sznury samochodów, czteropoziomowe estakady, gigantyczne centra handlowe, wypchane po brzegi zabawkami i konsolami do gier. Wszystko było tam ogromne, przytłaczające, kolorowe! Jednak Detroit, gdzie mama pracowała na uniwersytecie, pamiętam także w szarych, ponurych barwach. Był szok kulturowy i kierowane do rodziców pytania: „Mamo, tato – dlaczego dzielnica w której mieszkamy to getto czarnoskórych, kilka przecznic dalej czasami słychać w nocy strzały, a chodząc po ulicy zawsze macie przy sobie dwadzieścia dolarów?”

Szybko chcieliśmy opuścić tę miejską dżunglę i zasmakować równie monumentalnej amerykańskiej przyrody. Ruszyliśmy na zachód.

Okolice Denver. Miasto było malowniczo położone w dolinie, wokół której ciągnęły się właśnie takie, mieniące się odcieniami czerwieni góry.
Okolice Denver - Green River
Okolice Denver – Green River
Denver, ostatni dinozaur.
Denver, ostatni dinozaur.
Zdobywca gór skalistych w pełnym rynsztunku. Obowiązkowo za rączkę z mamą i z różową kurtką szturmową pod ręką.
Zdobywca Gór Skalistych w pełnym rynsztunku. Obowiązkowo za rączkę z mamą i z różową kurtką szturmową na podorędziu. Wyraźnie widać też skutki amerykańskiej diety Big-Macowej.

 

Szczyty Gór Skalistych zdobywa się łatwo i tutaj Amerykanie musieli przecież poprowadzić szeroką, asfaltową drogę.
Nadmiarowe kilogramy w niczym jednak nie przeszkadzają, bo przełęcze Gór Skalistych zdobywa się bardzo łatwo.
Park Narodowy Yosemite - Half Dome. Strasznie jestem ciekaw, czy dziś zrobiłby na mnie równie piorunujące wrażenie co wtedy. Patrząc na to zdjęcie czuję, że tak.
Park Narodowy Yosemite – Half Dome. Strasznie jestem ciekaw, czy dziś zrobiłby na mnie równie piorunujące wrażenie jak wtedy. Patrząc na to zdjęcie czuję, że tak.
Jeszcze kilka widoczków z Yosemite. Przyrodę w tym parku narodowym można by po amerykańsku nazować absolutnie spektakularną. Nigdy nie zrozmiem do końca tych, którzy jadą do Stanów tylko do Maiami, czy NYC.
Jeszcze kilka widoczków z Yosemite. Przyrodę w tym parku narodowym można by po amerykańsku nazować absolutnie spektakularną. Nigdy nie zrozmiem do końca tych, którzy jadą do Stanów tylko do Maiami, czy NYC.
Nasz niebieski krążownik na środku pustyni w Nevadzie. Najtańsze, małolitrażowe, miejskie autko z wypożyczalni. Chevrolet Cavalier, pojemność skokowa 2200cm3.
Nasz błękitny krążownik szos na środku pustyni w Nevadzie. Najtańsze, małolitrażowe, miejskie autko z wypożyczalni. Chevrolet Cavalier, pojemność skokowa 2200 cm3, który dał nam wtedy pełną wolność podróżowania. Najmocniej zapadł mi w pamięć wschód słońca na pustyni i rozświetlone, czerwone formacje skalne na horyzoncie. Kiedy dzień wcześniej kładłem się na tylnej kanapie spać, wszędzie było jeszcze zielono.

 

I wreszcie cel podróży - zatoka Monterey na zachodnim wybrzeżu i Pacyfik! W sumie wyszło grubo ponad osiem tysięcy kilometrów w trzy tygodnie. Facet z wypożyczalni nie mógł uwieżyć - "Wy Polacy i Rosjanie to jesteście szaleni..."
I wreszcie cel podróży – zatoka Monterey na zachodnim wybrzeżu i Pacyfik! W sumie wyszło grubo ponad osiem tysięcy kilometrów w trzy tygodnie. Już w Detroit, facet z wypożyczalni popukał się w głowę- „Ach, wy Polacy i Rosjanie…”

 

 

Jedna odpowiedź do “Zdjęcia, które były warte więcej”

  1. Yosemite – rządzi!
    Bezdroża Nevady i Arizony – niezapomniane (zwłaszcza jak się jedzie na rezerwie)!
    Foty – bezcenne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *