Australijskie horyzonty

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-11„Horyzont to akt łączenia błękitu z kawałkiem lądu.” Ten tekst z jednego z kawałków Raz Dwa Trzy idealnie pasuje do Australii. Oj, szerokie, dalekie i przepiękne są tutaj horyzonty.

Spójrzcie na to niebo. Równie malownicze widzieliśmy tylko w Pamirze.
australia-zachodnia-indian-ocean-drive-23Australię dobrze chłonie się nie tylko oczami, ale i nosem. Jak te ich krzaki i drzewa pachną! Jadąc na rowerze możemy niuchać wszystko co rośnie przy drodze do woli. Pachnie inaczej niż w Europie czy Azji.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-2Przyjemność obwąchiwania australijskiego buszu co chwilę psuje niestety smród rozkładającego się przy drodze kangura. Na poboczu wypatrzeć można nie tylko kangury i inne mniejsze rozjechane zwierzątka, ale też to, co Australijczycy wyrzucają z samochodów. Naliczyłem już kilka par dobrych butów, komplet kluczy płaskich i nasadowych, haki, liny, ale też telewizor LCD. Się tutaj obłowimy.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-13australia-zachodnia-indian-ocean-drive-28Gdzieś na tej drodze miałem taką radochę, że aż mi się łezka w oku zakręciła. Zjazd w dół, potężny wiatr w plecy, powyżej 50km/h bez większego dokręcania, road-tripowe hiciory w uszach, wolność, przestrzeń, i to uczucie, że cały świat należy do ciebie.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-10Jeszcze ciekawiej zaczęło się dziać, gdy na horyzoncie pojawił się Ocean Indyjski. Mógłbym siedzieć w tych krzakach i patrzeć na niego godzinami, ale trzeba było jechać.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-12Na szczęście potem mogliśmy zatrzymać się na dłuższą chwilę.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-15I podpisać się na pewnych drzwiach. Dziękujemy!

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-19

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-17

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-18australia-zachodnia-indian-ocean-drive-16Ale, że w Australii wszystko jest pokręcone, to przy samym oceanie mają też pustynię. A na niej takie dziwne, nie do końca wiadomego pochodzenia, stożki – the pinnacles. Tutaj ciekawostka: do parków narodowych w Australii rowerem wjeżdża się za darmo.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-21 australia-zachodnia-indian-ocean-drive-20 the-pinnaclesOdwiedził nas już parę razy Pan Pająk, choć śmiertelnego redbacka nie udało się nam jeszcze przyuważyć. Z ciekawszych gatunków – schował się nam na sakwie jeden młody Huntsman Spider. Fotki nie ma, młotek poszedł w ruch.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-22Ach, to australijskie niebo.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-24Australijczycy są niezwykle dumni ze swojej wołowiny i twierdzą, że równie smacznej nie ma nigdzie indziej na świecie. Coś w tym jest. Przez setki kilometrów wzdłuż drogi ciągną się ogrodzone farmy, na których stada krów czy owiec biegają sobie samopas. Mięsko w hamburgerach smakuje potem świetnie.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-29australia-zachodnia-indian-ocean-drive-30australia-zachodnia-indian-ocean-drive-26australia-zachodnia-indian-ocean-drive-3Na koniec przygoda obiecana w ostatnim wpisie Mażny. Zanim dojechaliśmy do tej pięknej oceanicznej drogi, musieliśmy przedrzeć się przez 60km przedmieść Perth. Oczywiście zaczęliśmy za późno, zdjęć po drodze zrobiliśmy za dużo, a wieczorem złapał nas deszcz. I tak stoimy sobie przemoczeni pośród luksusowych domków za kilka milionów dolarów sztuka i kombinujemy gdzie by tu spędzić noc. Chowamy się pod altanką w małym parku na rogu przy placu zabaw. Chcemy przeczekać deszcz, ale leje coraz mocniej i mocniej. Jechać? Nie ma mowy! Zostać? Przecież w pięć minut zgarnie nas policja, przecież wszyscy ostrzegali, że Australia to nie Azja, tutaj nie można ot tak rozbić się byle gdzie… Siedzimy, rozkminiamy, aż robi się późno, ciemno i zimno. No dobra, raz się żyje – rozbijemy tutaj namiot. „Jak przyjdzie policja to powiemy im kangaroo” – taki hermetyczny, australijski żarcik. Widok namiotów w parkach tutaj aż tak nie dziwi, Aborygeni często koczują w ten sposób w miastach. Rzeczywiście, przez kilka godzin mamy spokój. Aż tu nagle… w środku nocy budzi nas hmm… ciamkanie. Para australijskich nastolatków przyszła się tutaj całować i niespecjalnie przejmowała się naszą obecnością. Młody człowiek miał gadane. „You’re a nice girl, not like all those other sluts”, „Oh man, you’ve got so many followers on Instagram”. Na szczęście byli grzeczni. Pociamkali i sobie poszli. Policji nie wezwali. Rano zdążyliśmy zwinąć się przed wschodem słońca i przed poranną turą wyprowadzania piesków na spacer.

Poza miastem spanie za darmo pod namiotem też nie jest takie proste. Wszędzie aż roi się od tabliczek z zakazami. Wszystkie rezerwaty, parki narodowe, czy inne miejsca rekultywacji roślinności na wydmach omijaliśmy szerokim łukiem. Przestrzeni jest tu jednak tak dużo, że za każdym razem udawało nam się znaleźć bardzo przyjemne chyba-legalne miejscówki.

australia-zachodnia-indian-ocean-drive-5

17 odpowiedzi do “Australijskie horyzonty”

  1. Hejka:) witamy w Au:) niech Wam droga fajowska bedzie! Bedziemy Was z checia podgladac w Waszej wyprawie po kangurlandii. Mamy nadzieje, ze Wasz pierwszy kangur w Australii byl zywy:) nie ten z gatunku przydroznych spiochow. A dalibyscie rade popisac czasem dokladniejsze namiary odwiedzanych miejsc? Chetnie wybierzemy sie Waszym szlakiem. Pozdrawiamy z Sydney!

  2. Niestety, nasz pierwszy kangur leżał nogami do góry. Ale potem było już lepiej. Jeden odwiedził nas w środku nocy i całkiem nieźle wystraszył. Zaliczyliśmy już sporo różnych dziwnych pobudek, ale kicanie kangura jest jedyne w swoim rodzaju.

  3. Ahh. Wlasnie czekam na lot z powrotem do Sydney, ale poludniowo-zachodnia czesc AU to zdecydowanie najlepsze miejscowki jakie widzialem w tym kraju! Juz mysle o podobnej trasie do Waszej 🙂 szerokiej drogi i niesamowitych wrazen!

  4. He, he, miałam niemal identyczne nocne spotkania z zakochanymi nastolatkami w Japonii, którym ewidentnie zajęłam namiotem raczej stałą miejscówkę schadzek na placu zabaw, ale i tak sobie nie przeszkadzali, a potem przyszli inni 🙂

    Jaką macie pogodę? Widać, że jest słonecznie, ale kurtki sugerują chłód.

    1. Improwizowaną, jak zwykle. Teraz chcieliśmy powalczyć z drogą Mullewa-Carnarvon, ale zalały ją deszcze, więc highway 1. Potem poszukamy rafy na północy, dalej Karijini, Broome i zmierzymy się z Gibb River Road jak dobrze się wszystko ułoży.

  5. Cudnie na tych Antypodach, a zdjęcia oceanu – marzenie. Wspaniałych (bezpiecznych) przygód i dokumentujcie tak często jak to tylko możliwe 🙂

  6. A dojedziecie kiedyś na wschód do nas, do Brisbane? Jeśli tak to zapraszamy w odwiedziny koniecznie! I w razie jakichkolwiek australijskich wątpliwości też dawajcie znać! Powodzenia 🙂 Julia & Sam.

  7. …nie przejmujcie się tak tymi tabliczkami i policją. Nigdy nie miałem żadnych problemów z rozbiciem namiotu gdziekolwiek. Wręcz przeciwnie, wielokroć uśmiech i kciuk do gory (widząc rower). Australia to kraj wiercipiętów – tylu podróżujących rozmaitymi pojazdami nie widziałem nawet tu, gdzie mieszkam (a są to bardzo podobne kraje!). W tej części AU gdzie jesteście będzie troche… mhmmm… nietypowo (bo mniejszy tłok i okolice dla twardzieli podróżniczych raczej), ale… tym bardziej nie martwcie się! 😉

  8. Też uderzył mnie ten inny, „dziwny”, niaznajomy zapach w Australii. Jeden, jednyny, bardzo specyficzny. Tak bardzo różny od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni – w Europie czy na północnej półkuli. To zapach EUKALIPTUSÓW ! Są ich dziesiątki odmian, podgatunków, rodzajów… Od wielkich – rekordzistów świata (o ile dobrze pamiętam 4-5 w pierwszej dziesiątce najwyższych drzew na świecie to eukaliptusy w Australii i Nowej Zelandii, 3-4 w USA i Kanadzie) po małe, prawie karłowate niby-drzewka. To one tak pachną. Tego zapachu nie zapomnę nigdy! Tego nie można zapomnieć… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.