Świątynie Angkoru – jeden z najbardziej spektakularnych przejawów kultu religijnego na tej planecie. A w mojej pop-kulturowej głowie? Pierwszy poziom czwartej części gry Tomb Raider i plan zdjęciowy filmu z Angeliną Jolie.
Laos: ku słońcu!
O słońcu, życiu w Laosie i o tym jak spotkaliśmy tutaj pewnego Holendra, który całkiem nieźle mówił po Polsku. Ba, znał nawet najlepsze zapiekanki na świecie. Tak, te z krakowskiego okrąglaka!
Pieniądze w podróży. Ile kosztuje rowerowa podróż po Azji?
Temat tysięcy podróżniczych dyskusji. Kasa rządzi, kasa dzieli. W Polsce często na dwa skrajne obozy. Jedni za punkt honoru stawiają sobie podróżowanie najtaniej jak się da, nawet gdy forsę mają. Drudzy, nazywają tych pierwszych dziadami, i jeżdżą tylko do pięciogwiazdkowych resortów. A gdzie podziała się nasza polska podróżnicza klasa średnia?
Czytaj dalej Pieniądze w podróży. Ile kosztuje rowerowa podróż po Azji?
Laos: proszę, nie spiesz się
Lao P. D. R., czyli Please Don’t Rush – to hasło z Wiki Travel doskonale podsumowuje ten kraj, bo ani ta republika do końca ludowa, ani tym bardziej demokratyczna.
Jak nie zjadłem w Wietnamie psa
Zatoka Ha Long za 14 złotych
Hello Przyjacielu! Mam dla ciebie fantastyczną ofertę: trzy dni w rajskiej zatoce Ha Long za jedyne 14 złotych. Podejdź bliżej, kliknij więcej, zobacz zdjęcia. Halo?! Przyjacielu? Dokąd idziesz? Wracaj!
Wietnam nie dał nam się smucić
Chińskie przesądy
Chińczycy są przesądni. Liczba cztery? Śmierć. Zegarek w prezencie? Śmierć. Chińskie przesądy można by wymieniać jeszcze długo. Myśleliśmy: nic wielkiego, podobne ludowe mądrości mamy też w Polsce, ale nikt nie traktuje ich poważnie. W Chinach jednak do przesądów podchodzi się śmiertelnie serio.
Chiny grają, tańczą i śpiewają
Kiedy kilka lat temu jedna z japońskich fabryk w Kutnie wprowadziła, co poniedziałek, obowiązkową godzinę gimnastyki wywołało to w kraju małą sensację. Tematem zainteresowały się media, oficjalnie nikt nie narzekał. Nieoficjalnie pracownicy śmiali się z dalekowschodnich pomysłów, poranne ćwiczenia mieli gdzieś, a zamiast niepotrzebnie się męczyć woleli sobie pogadać. W Chinach coś takiego by nie przeszło, poranna gimnastyka to rytuał.
Jazda o pustym brzuchu? To nie w Chinach!
W Chinach nie zjedliśmy psa. Nie zjedliśmy też węża. Ani żółwia, ani ośmiornicy, małpiego mózgu, czy półżywej myszy. Nasza dieta w państwie środka była nudna jak flaki z olejem. Mimo to, dzień po dniu aż chciało się przebierać nogami, aby odwiedzić kolejną fantastyczną garkuchnię i najeść się na kolejne kilometry. Do syta, za grosze.


