Zaskakują kształtami. Wyrażają narodową dumę, pokazują piękno przyrody. Opowiadają historie. I same powoli stają się historią.
Czytaj dalej Centralna Azja – przystanki, które opowiadają historie

Podróże siłami własnych mięśni
Zaskakują kształtami. Wyrażają narodową dumę, pokazują piękno przyrody. Opowiadają historie. I same powoli stają się historią.
Czytaj dalej Centralna Azja – przystanki, które opowiadają historie
Wczoraj w Łodzi zakończył się Festiwal Światła. Niesamowite animacje rozświetliły elewacje kamienic. Oglądałam, podziwiałam. Czułam moc. Jak niesamowita jest ta moja Łódź! Cieszę się, że tu mieszkam! A potem przychodzi refleksja…
Jak to jest podróżować na rowerach z sakwami przez Polskę? Nie dowiedzieliśmy się tego podczas 16 miesięcy w drodze, bo na starcie polecieliśmy od razu do Stambułu. Po naszym kraju nie udało nam się też przejechać w drodze powrotnej. Zaległości nadrobiliśmy w końcu w długi sierpniowy weekend. Było…
474 dni zajęła nam podróż z Polski do Australii. A na końcu jakby ktoś wcisnął przewijanie. Wróciliśmy w 90 godzin i zlegliśmy w łóżeczkach w naszych rodzinnych domach. Ale jak to? To już koniec?!
Myślisz „Australia”, i oczyma wyobraźni widzisz operę w Sydney? Ok, ale… 99% powierzchni tego kraju to coś, co po polsku brzydko nazywa się zadupie, a na co tutejsi mówią: outback. Czytaj dalej 25 rzeczy po których poznasz, że jesteś na australijskiej prowincji
– Hej, jedziecie w złym kierunku! – wołają do nas nadjeżdżający z naprzeciwka rowerzyści. – Niezły wiaterek, co?
Odpowiadam z przekąsem, że owszem, zdążyliśmy już ten wiaterek zauważyć, bo wieje nam od miesiąca.
Czytaj dalej Rowerowe okno pogodowe. Co to znaczy dobra i zła pogoda na rower?
Kiedy ostatnio czuliście się zjednoczeni z przyrodą, jak zwierzę? My, przez ostatnie 16 miesięcy w podróży, często tak mamy. A podczas australijskiego finiszu zdziczeliśmy już do reszty.
„Bo życie jest zbyt krótkie, by pozwolić sobie na bylejakość.” Czytaj dalej Quality time
„Nie macie pieniędzy? To po co tutaj przyjechaliście?”. Baliśmy się takiego przyjęcia w Australii. Przecież jadąc uparcie na wschód dotarliśmy do jednego z najbardziej „zachodnich” krajów na świecie.