Na tym odcinku drogi od początku do końca prześladował nas pech, pech i jeszcze raz pech, ale w końcu jesteśmy na miejscu, na 2200 m n.p.m. w Chorogu – takim pamirskim Zakopanem, ostatniej większej miejscowości przed wjechaniem naprawdę wysoko. Jechało nam się tutaj pod górę, nie tylko dosłownie.
Uwięzieni w Duszanbe, czyli jak nam się kibluje w hostelu
„Witamy w domu!” – takimi słowami przywitali nas mieszkańcy jedynego hostelu w Duszanbe, po tym jak po dwóch dniach wróciliśmy z powrotem. Śpimy tutaj w namiotach, dwa dni bez prądu to standard i jeszcze musimy za to płacić całkiem konkretne sumy. Mimo to czujemy się super. Wszystko oczywiście dzięki ludziom, którzy stworzyli w tym miejscu niepowtarzalny klimat.
Czytaj dalej Uwięzieni w Duszanbe, czyli jak nam się kibluje w hostelu
Dzień, w którym doceniliśmy nasze rowery
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił. Tak dziś możemy napisać o naszych rowerach, a konkretnie o moim, w którym po 4500km rozleciała się kluczowa część tylnego koła – piasta. Przekonaliśmy się więc, jak podróżuje się po Tadżykistanie już bez własnego środka transportu. Łatwo nie było.
Uzbekistan – kraj super pozytywnych ludzi
Za dwa dni stukną nam trzy miesiące w podróży. Trochę stęskniliśmy się za rodziną, znajomymi, Polską. Gdybyśmy cały ten czas spędzili biwakując samotnie, albo kupując sobie gościnę w hostelach, pewnie bardzo chcielibyśmy już wracać. Na szczęście dla naszej podróży, wygląda to zupełnie inaczej, a już na pewno w Uzbekistanie.
Operacja pustynia Kyzyl Kum nocą, czyli jak dotarliśmy do Buchary
Dla mnie podróż to droga. Kiedy wypatrzyłem na mapie uzbecką trasę A-380, z rozpalającym wyobraźnię, prawie nietkniętym przez cywilizację 400km odcinkiem od Tortkol do Buchary, od razu zaczęło mi chodzić po głowie, żeby się z nim zmierzyć.
Czytaj dalej Operacja pustynia Kyzyl Kum nocą, czyli jak dotarliśmy do Buchary
Znikające Jezioro Aralskie
– Jak dojechać do Moynak? – pytamy starszą panią, pokazując naszą mapę. Kobieta ze zdziwieniem przygląda się.
– Nie wiem, co wy macie za mapę, tutaj na tym zielonym powinno być Aralskie Morze
– Jakie Morze? Tam już nie ma Morza, woda dawno wyschła, tam jest teraz step i zardzewiałe statki – próbowaliśmy tłumaczyć. Pani jednak nie przyjmowała tego do wiadomości.
– W Moynak woda JEST! – odpowiedziała uparcie, akcentując ostatnie słowo. Na tym zakończyliśmy rozmowę. Czytaj dalej Znikające Jezioro Aralskie


