Z taką misją do Państwa Środka kilka lat temu wybrała się ekipa BBC. Brytyjczykom udało się. Efekty ich poszukiwań można obejrzeć w inspirującym dokumencie „Wild China”. Czy mając nieco mniejszy budżet także można udać się na podobną misję? Czy nie dysponując helikopterem, a jedynie dwoma osakwionymi rowerami, też można dostać się w miejsca, z których widok zapiera dech w piersiach? Wreszcie, czy bez wsparcia armii specjalistów i tłumaczy da się wypatrzeć i – co najważniejsze – zrozumieć niuanse chińskiej kultury?
Chinami po oczach
Smętne miasteczka, w których nie dzieje się nic. Faceci siedzą w knajpie leniwie sącząc herbatę. Kobiety też siedzą, ale przy dzieciach i garach. O nie, proszę państwa. Tak bywało w Azji Centralnej, ale nie w Chinach. Chiny wstają przed świtem, podwijają rękawy i przeraźliwie trąbiąc pędzą swoimi maszynami do roboty.
Kazachstan – bogactwo różnorodności
Czy ten tytuł brzmi jak slogan reklamowy z katalogu biura podróży? Właśnie tak ma brzmieć!
Nagniatamy na Kumbul Peak, bez rowerów!

“O, jesteście. To pakujemy raki, czekany, linę i idziemy na lodowiec!” Tak, gdy tylko przekroczyliśmy próg jego domu przywitał nas Tas, nasz gospodarz w Ałmaty. „Nie, proszę, nie! Ze sportów to ja potrafię jeździć na rowerze” – desperacko próbowałem bronić się przed wspinaczką. Niestety już wtedy czułem, że trzeba będzie iść się wspinać. Nie było innego wyjścia.
„Skolka dzięgi te wasze weliki?” Trudne rozmowy o pieniądzach
O różnych rzeczach rozmawia się z ludźmi spotykanymi w podróży. Krótkie komentarze na temat pogody czy jakości asfaltu, obowiązkowa odpytka z tematów osobistych, pogłębione dyskusje o historii, ekonomii i polityce… Niektóre pytania słyszymy setny raz i czasem mamy ich już serdecznie dość (ile razy można się tłumaczyć z braku dzieci?), ale cierpliwie odpowiadamy, taka jest nasza rola. Jednak jest jeden temat będący regularnie źródłem naszego poważnego zakłopotania. Czytaj dalej „Skolka dzięgi te wasze weliki?” Trudne rozmowy o pieniądzach
A ty gdzie dziś będziesz spać?
Budzisz się w krzakach na czyimś polu. Blady świt, a słońce już piłuje. Przed namiotem stoi gość na koniu i coś bełkocze po rosyjsku. Gdzie położysz się tego dnia spać? Pod gołym niebem, czy w czterogwiazdkowym hotelu? Jak głosi klasyka polskiej muzyki rozrywkowej – wszystko może zdarzyć się i właśnie to w spontanicznym podróżowaniu jest najlepsze.
Dogoniła nas jesień
Wstaję rano (no dobra, 10-11) i ruszam na bazarek 50 metrów obok hostelu. Kupuję pomidory, szczypiorek, lepioszkę prosto z pieca. Potem obijamy się godzinami, czas mija na niekończących się pogaduchach. W końcu knajpiano-wizowa rundka po mieście. Tak wyglądał każdy z naszych 16 dni w Biszkeku. Odwykliśmy od rytmu rowerowej podróży i przegapiliśmy, że w Kirgistanie nadeszła jesień!
Nagniatacze vs. Chiny, czyli wizowego piekiełka cd.
Problemy z chińską wizą od początku wisiały w powietrzu. Już w Tadżykistanie krążyła historia Australijczyka na rowerze, którego cofnęli na granicy. Facet miał wizę, ale i tak musiał wracać. Jak to, jakim prawem?!
Czytaj dalej Nagniatacze vs. Chiny, czyli wizowego piekiełka cd.
Ekologiczne dylematy
Kuchnia pełna niespodzianek, czyli co jemy w podróży
A co wy tam dzieci jecie w tej podróży”? – to chyba najczęściej zadawane pytanie przez naszych rodziców. W skrócie: byle co, byle jak, o dość losowych porach, żeby tylko napełnić żołądki i dostarczyć minimum kalorii do dalszego pedałowania. Od czasu do czasu lubimy sobie jednak trochę poszaleć.
Czytaj dalej Kuchnia pełna niespodzianek, czyli co jemy w podróży

