Kirgistan to kraj, który pozostawił nam w głowach niebezpiecznie wybuchową mieszankę wrażeń i chyba dopiero po drugim dniu odpoczynku możemy napisać coś o nim na spokojnie.
Czytaj dalej Kirgistan: przybij piątkę albo oberwiesz kamieniem

Podróże siłami własnych mięśni
Kirgistan to kraj, który pozostawił nam w głowach niebezpiecznie wybuchową mieszankę wrażeń i chyba dopiero po drugim dniu odpoczynku możemy napisać coś o nim na spokojnie.
Czytaj dalej Kirgistan: przybij piątkę albo oberwiesz kamieniem
W naszej wygodnej, sterylnej, europejskiej rzeczywistości, temat toaletowy niemalże nie istnieje. Ot, po prostu idziemy do toalety, robimy co trzeba, spłukujemy, myjemy ręce. Odkąd jesteśmy już na tyle duzi, by robić to samodzielnie, nie ma większej potrzeby, aby o tym gadać.
Czytaj dalej Toaletowe atrakcje. O załatwianiu potrzeb fizjologicznych w Centralnej Azji
Pierwsze koty za płoty. Najpierw długo, powoli podjeżdżaliśmy w górę rzeki, potem wspinaczka na pierwszą czterotysięczną przełęcz, a potem piękny zjazd w dół! Tym sposobem dojeżdżamy do pamirskiego plateau leżącego na wysokości +/- 3800 m npm. Przestrzeń, pustka, wiatr… Miejsce bardzo nieprzyjazne do życia, ale jak niesamowicie piękne!
Zapraszamy na foto-wycieczkę. Czytaj dalej Pamir – fotostory
Afganistan – na brzmienie tego słowa w głowach statystycznego mieszkańca „Zachodu” pojawia się szereg raczej negatywnych skojarzeń. Jakie ostatnio słyszeliście doniesienia z tego kraju? Wojna? Drony? Talibowie? Heroina? Łamanie praw kobiet? Korupcja?
Na tym odcinku drogi od początku do końca prześladował nas pech, pech i jeszcze raz pech, ale w końcu jesteśmy na miejscu, na 2200 m n.p.m. w Chorogu – takim pamirskim Zakopanem, ostatniej większej miejscowości przed wjechaniem naprawdę wysoko. Jechało nam się tutaj pod górę, nie tylko dosłownie.
„Witamy w domu!” – takimi słowami przywitali nas mieszkańcy jedynego hostelu w Duszanbe, po tym jak po dwóch dniach wróciliśmy z powrotem. Śpimy tutaj w namiotach, dwa dni bez prądu to standard i jeszcze musimy za to płacić całkiem konkretne sumy. Mimo to czujemy się super. Wszystko oczywiście dzięki ludziom, którzy stworzyli w tym miejscu niepowtarzalny klimat.
Czytaj dalej Uwięzieni w Duszanbe, czyli jak nam się kibluje w hostelu
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił. Tak dziś możemy napisać o naszych rowerach, a konkretnie o moim, w którym po 4500km rozleciała się kluczowa część tylnego koła – piasta. Przekonaliśmy się więc, jak podróżuje się po Tadżykistanie już bez własnego środka transportu. Łatwo nie było.
Jechałam do Uzbekistanu napędzana wizją ujrzenia wreszcie tej wyidealizowanej, egzotycznej scenerii miast Jedwabnego Szlaku. Buchara faktycznie, zrobiła na mnie duże wrażenie. Rzeczywistość okazała się jednak nieco inna, niż bajkowe obrazki podsuwane mi wcześniej przez wyobraźnię, i to wcale nie dlatego, że na ulicach nie było średniowiecznych kupców z karawanami wielbłądów.