Jasna strona Uzbekistanu

widoczek1Szaro, smutno, biednie i nieprzyjaźnie – nasze pierwsze pół tysiąca kilometrów przez zachodni Uzbekistan potwierdzało negatywne stereotypy o tym kraju. Nie żałujemy, że pokonaliśmy je częściowo na rowerach, częściowo marszrutką, przez wioski odcięte od świata na środku stepu i dotknięte katastrofą ekologiczną południowe brzegi Morza Aralskiego. Ale jakby tak miało być przez cały czas, to byłoby ciężko. Na szczęście, gdzieś za miastem Nukus wszystko zaczęło znów zmieniać się na lepsze.

Czytaj dalej Jasna strona Uzbekistanu

Znikające Jezioro Aralskie

– Jak dojechać do Moynak? – pytamy starszą panią, pokazując naszą mapę. Kobieta ze zdziwieniem przygląda się.

– Nie wiem, co wy macie za mapę, tutaj na tym zielonym powinno być Aralskie Morze
– Jakie Morze? Tam już nie ma Morza, woda dawno wyschła, tam jest teraz step i zardzewiałe statki – próbowaliśmy tłumaczyć. Pani jednak nie przyjmowała tego do wiadomości.
– W Moynak woda JEST! – odpowiedziała uparcie, akcentując ostatnie słowo. Na tym zakończyliśmy rozmowę. Czytaj dalej Znikające Jezioro Aralskie

W cieniu Kamaza – czyli jak nam się jedzie po Kazachstanie i Uzbekistanie

kamazPo przepłynięciu Morza Kaspijskiego w naszej podróży coś się zmieniło. Na początku nie czuliśmy do końca o co dokładnie chodzi, ale po przejechaniu kazachskiego rejonu Mangyustańskiego i uzbeckiego Karakalpakstanu, chyba już wiemy. Z całą pewnością zmienili się ludzie, ich nastawienie do nas, jak i do całej otaczającej rzeczywistości.

Czytaj dalej W cieniu Kamaza – czyli jak nam się jedzie po Kazachstanie i Uzbekistanie

Na kazachskim stepie

step2Prom z Baku do Kazachstanu udało nam się złapać wcześniej, niż sądziliśmy, wysiadając w Aktau mieliśmy zatem 8 dni do zadeklarowanego na wizie momentu wjazdu do Uzbekistanu. Zamiast więc – jak pierwotnie zakładaliśmy – szybko pokonać kilkuset kilometrowy odcinek pociągiem, postanowiliśmy przejechać go na rowerach. Jeszcze tego samego dnia wjechaliśmy na step.

Czytaj dalej Na kazachskim stepie