Na tym odcinku drogi od początku do końca prześladował nas pech, pech i jeszcze raz pech, ale w końcu jesteśmy na miejscu, na 2200 m n.p.m. w Chorogu – takim pamirskim Zakopanem, ostatniej większej miejscowości przed wjechaniem naprawdę wysoko. Jechało nam się tutaj pod górę, nie tylko dosłownie.
Uwięzieni w Duszanbe, czyli jak nam się kibluje w hostelu
„Witamy w domu!” – takimi słowami przywitali nas mieszkańcy jedynego hostelu w Duszanbe, po tym jak po dwóch dniach wróciliśmy z powrotem. Śpimy tutaj w namiotach, dwa dni bez prądu to standard i jeszcze musimy za to płacić całkiem konkretne sumy. Mimo to czujemy się super. Wszystko oczywiście dzięki ludziom, którzy stworzyli w tym miejscu niepowtarzalny klimat.
Czytaj dalej Uwięzieni w Duszanbe, czyli jak nam się kibluje w hostelu
Dzień, w którym doceniliśmy nasze rowery
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił. Tak dziś możemy napisać o naszych rowerach, a konkretnie o moim, w którym po 4500km rozleciała się kluczowa część tylnego koła – piasta. Przekonaliśmy się więc, jak podróżuje się po Tadżykistanie już bez własnego środka transportu. Łatwo nie było.
Góry wschodniego Uzbekistanu – galeria zdjęć
Uzbekistan – kraj super pozytywnych ludzi
Za dwa dni stukną nam trzy miesiące w podróży. Trochę stęskniliśmy się za rodziną, znajomymi, Polską. Gdybyśmy cały ten czas spędzili biwakując samotnie, albo kupując sobie gościnę w hostelach, pewnie bardzo chcielibyśmy już wracać. Na szczęście dla naszej podróży, wygląda to zupełnie inaczej, a już na pewno w Uzbekistanie.
Uwaga! Tajne zdjęcie szpiegowskie wyciekło z Uzbekistanu!
Uwaga! To jest super tajne zdjęcie szpiegowskie. Nie wolno wam go oglądać, ale nam udało się je wykraść! Znajdziecie je na końcu wpisu. Tak, to niestety nie żart. Policja w Uzbekistanie kasuje zdjęcia.
Czytaj dalej Uwaga! Tajne zdjęcie szpiegowskie wyciekło z Uzbekistanu!
Operacja pustynia Kyzyl Kum nocą, czyli jak dotarliśmy do Buchary
Dla mnie podróż to droga. Kiedy wypatrzyłem na mapie uzbecką trasę A-380, z rozpalającym wyobraźnię, prawie nietkniętym przez cywilizację 400km odcinkiem od Tortkol do Buchary, od razu zaczęło mi chodzić po głowie, żeby się z nim zmierzyć.
Czytaj dalej Operacja pustynia Kyzyl Kum nocą, czyli jak dotarliśmy do Buchary
Jasna strona Uzbekistanu
Szaro, smutno, biednie i nieprzyjaźnie – nasze pierwsze pół tysiąca kilometrów przez zachodni Uzbekistan potwierdzało negatywne stereotypy o tym kraju. Nie żałujemy, że pokonaliśmy je częściowo na rowerach, częściowo marszrutką, przez wioski odcięte od świata na środku stepu i dotknięte katastrofą ekologiczną południowe brzegi Morza Aralskiego. Ale jakby tak miało być przez cały czas, to byłoby ciężko. Na szczęście, gdzieś za miastem Nukus wszystko zaczęło znów zmieniać się na lepsze.
W cieniu Kamaza – czyli jak nam się jedzie po Kazachstanie i Uzbekistanie
Po przepłynięciu Morza Kaspijskiego w naszej podróży coś się zmieniło. Na początku nie czuliśmy do końca o co dokładnie chodzi, ale po przejechaniu kazachskiego rejonu Mangyustańskiego i uzbeckiego Karakalpakstanu, chyba już wiemy. Z całą pewnością zmienili się ludzie, ich nastawienie do nas, jak i do całej otaczającej rzeczywistości.
Czytaj dalej W cieniu Kamaza – czyli jak nam się jedzie po Kazachstanie i Uzbekistanie
Azerbejdżan – przyspieszona ewakuacja
Ile to się naczytaliśmy jak to będzie źle z wizami do Azji Centralnej, obowiązkową rejestracją w Azerbejdżanie i promem z Baku do Aktau w Kazachstanie. Obsługa niemiła, czekać trzeba długo, łapówki, problemy i inne straszności. Jak to wyszło w praniu? Cóż, ewakuować się z Azerbejdżanu musieliśmy naprawdę ekspresowo.



